Kupuję i przerabiam markową odzież używaną

Moja koleżanka ostatnio podpowiedziała mi bardzo dobrą rzecz. Powiedziała, że w mojej okolicy znajduje się lumpeks, do którego powinnam zajrzeć. Nie wiedziałam o co jej chodzi. Czy chce, żebym poszła z nią na zakupy, czy też sugeruje, że ubieram się niemodnie i przydadzą mi się nowe ubrania?

Przeróbki markowej odzieży używanej

markowa odzież używanaOna nie miała jednak ani tego, ani tamtego na myśli. Chodziło jej o moją pasję do krawiectwa. Często dostawałam ubrania po dwóch starszych siostrach, a że nie zawsze na mnie pasowały, czy też nie zawsze mi się podobały, to musiałam się nauczyć się je przerabiać. Moja babcia miała stara maszynę do szycia i nauczyła mnie wszystkiego. Potem często sama skracałam sobie spodnie, czy zwężałam bluzki dla koleżanek. Zaczęłam jednak ostatnio tez samodzielnie szyć. Jednak materiały były dosyć drogie, a w mojej miejscowości nie było dobrego sklepu z tkaninami. A jednak szycie na bawełnie, a na tkaninach syntetycznych bardzo się różni, więc nie mogłam zastępować jednych drugimi. Lumpeks był dla mnie dobrym rozwiązaniem. Odzież używana niesortowana była sprzedawana już od złotówki, wiec za dziesięć złotych miałam mnóstwo ubrań, na których mogłam ćwiczyć szycie. Mogłam je wszystkie pociąć i rozpruć i nie byłoby mi ich szkoda. Takie zalety ma tania odzież używana. Idealnie nadawała się do mnie do ćwiczeń. Przy okazji w moich rękach znalazła się także markowa odzież używana najlepszego gatunku.

Taką zostawiałam dla siebie i co najwyżej pozwalałam sobie na drobne korekty, takie jak wszycie zamka, czy skrócenie nogawek spodni. Ewentualnie nieco dodaję od siebie inwencji twórczej, żeby coś niecoś poprawić.