Praca wakacyjna przy produkcjach filmowych

Rzadko kiedy zdarza się, by w wakacje pracować w miejscu, które się kocha. Jako student dopiero między trzecim a czwartym rokiem znalazłem firmę, w której naprawdę kochałem pracować. Nie była to zresztą zwykła praca taka jak sprzątanie czy roznoszenie listów.

Moją pracą wakacyjną były produkcje filmowe

produkcja filmowaSzczerze mówiąc nie pamiętam w jaki sposób w ogóle znalazłem ich ogłoszenie. Wiedziałem, że raczej się nie dostanę – nie byłem na studiach, które w jakikolwiek sposób byłyby związane z kręceniem filmów, czy innego rodzaju artyzmem. Mimo wszystko los się do mnie uśmiechnął – okazało się, że jestem dla nich idealnym kandydatem do kręcenia reklam. Robiłem tam bardzo wiele rzeczy – przygotowywałem sceny, scenografię, występowałem jako statysta, a raz miałem nawet do wypowiedzenia dwie kwestie. Przede wszystkim praca przy produkcjach filmowych byłą bardzo zabawna i fajna – będąc tam kompletnie nie czułem się, jakbym był w pracy. Co zdziwiło mnie jeszcze bardziej – choć praca była lekka i przyjemna, wyplata była stosunkowo bardzo wysoka w porównaniu do tego, co udawało mi się osiągać w innego rodzaju zawodach. Odtąd wiedziałem, że jedyną aktywnością wakacyjną będzie u mnie produkcja filmowa – po co miałem angażować się w bardziej męczące zawody, skoro ten nie tylko był przyjemny, świetnie mi pasował, to jeszcze zarabiałem tam więcej, niż gdziekolwiek indziej? Zastanawiałem się nawet, czy nie udać się tam do pracy na stałe zaraz po studiach, ale musiałem to dobrze przemyśleć. W końcu po coś studiowałem przez pięć lat kierunek, który również mnie interesował, prawda?

Najlepszą zabawą było jednak zawsze wspólne oglądanie z rodziną reklam, w których byłem statystą. Nie mogli mi się nadziwić, że udało się chwycić tak dobrą posadę i jeszcze się tam utrzymać.